Bohater ze skazą
Sejm postanowił uczcić w tym roku pamięć majora Zygmunta Szendzielarza, legendarnego „Łupaszki”. Major „Łupaszko” zdobył sławę jako dowódca 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, zwanej „Brygadą Śmierci”. Dzielnie stawał czoła Niemcom, ich litewskim sługusom i bolszewikom. Kiedy Sowieci ostatecznie zajęli Wileńszczyznę, przebił się w Białostockie, stamtąd na Pomorze, i wojował dalej, tępiąc komunistów, gdzie tylko mógł. Aresztowany i skazany na karę śmierci, zginął 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Mokotowie, od katyńskiego strzału w tył głowy.

Pomysł uhonorowania tego oficera spotkał się z wściekłymi atakami lewicy, która kiedyś służyła Stalinowi wiernie, niczym sfora czerwonych kundli, i nie zapomniała, że „Łupaszko” dla zdrajców nie miał litości. Poseł SLD Piotr Gadzinowski i dziennik „Trybuna”  pieklili się strasznie, i wypominali Łupaszce” różnych swoich partyjnych kumpli, konfidentów UB i enkawudzistów, wysłanych przezeń do piachu.

Ich krwawy idol... – syczeli pod adresem prawicy.

Jak dla mnie, skandalem jest, że jakiś Gadzinowski, i inni komuchowie - kolaboranci lub spadkobiercy kolaborantów - chcą rozliczać naszych bohaterów narodowych, i gębę sobie nimi wycierać. Bo „Łupaszko” to nasz bohater narodowy, okryty chwałą w niezliczonych bojach. Takie nowe wcielenie Kmicica. Choć tak, jak Kmicic nie był bohaterem ze spiżu, monumentalnym, nieskalanym. Kiedyś popełnił rzecz straszną...

Zbrodnia w Glinciszkach
W czerwcu 1944 r. litewscy policjanci z Podbrzezia, wysługujący się Niemcom, dokonali okrutnej akcji w Glinciszkach. Rozstrzelali 39 Polaków - nie darowali nawet 3-letnim dzieciom, nawet dwu kobietom w ciąży...

Zdarzenie, można rzec, banalne w ówczesnych realiach ziemi wileńskiej. Litewscy pomocnicy Hitlera korzystali z każdej okazji, by oczyścić te tereny z Polaków i innych „obcych”. W Ponarach koło Wilna, zwanych Golgotą Wileńszczyzny, leżą prochy zabitych przez litewskich „szaulisów”. Prochy Żydów, Polaków, Tatarów, Białorusinów, Rosjan, Cyganów... Ilu? Tego nikt dokładnie nie wie. Może 75, może 100 tysięcy... Może więcej. W samych tylko Ponarach.

Zemsta

Do Glinciszek przybył zaraz "Łupaszko" ze swoją brygadą. Zobaczył zastrzelone kobiety powiązane drutem, zabite dzieci - i puściły mu nerwy. Uderzył na wieś Dubinki, gdzie mieszkały rodziny litewskich policjantów z Podbrzezia. Komendant wileńskiej AK, podpułkownik Krzyżanowski „Wilk” wyczuł, co się święci, i pchnął zaraz do „Łupaszki” gońca, z rozkazem wstrzymania akcji. Niestety, goniec nie dotarł na czas.
W Dubinkach „Łupaszko” zdobył posterunek litewskiej policji, wytłukł jego załogę. Pochwycił tamtejszego komendanta, i ubił go jak psa.
A potem nasi wygarnęli z domów te litewskie rodziny, i rozwalili wszystkich, jak leci - kobiety, paroletnie dzieciaki, nawet dwumiesięczne niemowlę. W zamieszaniu zabito również Polkę, panią Annę Górską, i jej czteroletniego synka. Było w sumie 27 ofiar.

***

Można pocieszać się, że masakra w Dubinkach to zdarzenie absolutnie wyjątkowe w historii wileńskiej AK, podczas gdy dla litewskich faszystów takie zbrodnie, jak w Glinciszkach, były normą. Słyszy się też czasem opinię, że po polskim odwecie Litwini zaprzestali mordowania ludności cywilnej, zatem akcja „Łupaszki” przyniosła jakieś dobro.

Jednak, jeśli zaczniemy mówić, że strzał do dwumiesięcznego niemowlęcia w Dubinkach był usprawiedliwiony, czy wręcz potrzebny, to zajdziemy dokładnie tam, gdzie zaszli różnej maści esesmani, szaulisi, banderowcy i tym podobna hołota. Wtedy wszystkie te przyjemniaczki będą miały prawo powiedzieć nam: - Witajcie w klubie!

Nie chcę tu rzucać gromów, ubolewać, czy stawiać ocen. Łatwo jest dziś oceniać, krzywić się na metody naszych ojców i dziadów, którzy osaczeni ze wszystkich stron, tępieni jak stado wściekłych wilków, w bitewnym amoku kąsali już czasem na oślep.

Żeby ocenić i wydać wyrok, trzeba by samemu stanąć nad górą trupów w Glinciszkach, samemu uwalniać martwe dłonie skrępowane drutem, poczuć odór śmierci. Spojrzeć w twarz trzyletniej Tereni Bałandównej, co po pierwszej salwie Litwinów wyczołgała się, ranna, spod stosu ciał, i wtedy dobito ją strzałem w głowę. Gdybym zobaczył to, co „Łupaszko” ujrzał w Glinciszkach, pewnie byłbym jeszcze gorszy.

Ale rok temu weterani z wileńskiej AK poszli do Dubinek, złożyli tam kwiaty i pomodlili się za ofiary. Pomódlmy się i my.

 

„Wzrastanie” czerwiec 2006

Copyright by Andrzej Solak

www.krzyzowiec.prv.pl